„Idąc na południe, wszystko szlag trafił” – Left 4 Dead 2

Akcja, podobnie jak w pierwszej części rozgrywa się w świecie, gdzie człowiek został wyparty przez zombie – zainfekowanych tajemniczą chorobą ludzi. Czwórka Ocalałych uzbrojona w siekiery, gitary, karabiny maszynowe i snajperskie dzielnie stawia czoła nieumarłym. Nie muszę dodawać, iż bohaterowie, w których wcielają się gracze podczas kilku różnych kampanii są odporni na wirusa. O czym mowa? Oczywiście o grze wydanej i wyprodukowanej przez Valve – Left 4 Dead 2.

Z grą zetknęłam się kawał czasu temu – to nie dziwne, gdyż L4D 2 zostało wydane w Europie już w listopadzie 2009 roku. Moi koledzy, którzy nigdy grosza na dobre gry nie szczędzili zaopatrzyli się w swoje egzemplarze niedługo po premierze. Do końca gimnazjum jednemu z nich wypominali to, że nie potrafił nawet dobrze nazwać owej gry – wypowiadał się o niej, cytuję fonetycznie: LEFT CZTERY DEAD DWA. Ja jako miłośnik MMORPG (swój wolny czas, którego dużo nie miałam poświęcałam na World of Warcraft i Lineage 2) nie interesowałam się grami FPS (first-person shooter) do czasu…

 

W wakacyjne wieczory, gdy wszyscy moi znajomi ewakuowali się do Egiptu (gdzie momentami było chłodniej niż w Polsce tego roku), a ja już swój wyjazd miałam za sobą nudziłam się niemiłosiernie. W kioskach pojawiło się CD-Action (nr. 09/2013), którym się zainteresowałam – na płytce znalazła się polecana przez wielu gra Dead Island. Co tu dużo ukrywać, chętnie napiszę niedługo jej recenzję, gdy przypomnę sobie to i owo – gra spodobała mi się, zarówno ze względu na grafikę, jak i fabułę, a także możliwość wyładowania swoich emocji w niezwykle artystyczny i niezbyt wyrafinowany sposób. W święta, dokładniej 26 grudnia (Boxing Day w Wielkiej Brytanii) Steam umożliwił pobranie gry Left 4 Dead 2 zupełnie za darmo, w ramach prezentu. Wieść szybko dotarła do mnie i moich znajomych, zatem skorzystaliśmy z owego bezinteresownego daru i pobraliśmy legalnie grę. Zamierzaliśmy grać razem, wiedząc, że w tej serii najważniejsza jest kooperacja i gra drużynowa, więc komunikowaliśmy się ze sobą za pomocą Team Speak’a 3 – popularnego na całym świecie komunikatora głosowego.

 

Pierwszym, co zainteresowało nas po odpaleniu gry był cinematic (wstęp filmowy). Pokazał on nam bohaterów, w których możemy się wcielić w grze oraz fabułę – niezbyt skomplikowaną, co jest typowe dla tej serii. Bohaterowie dzięki współpracy starają się przedrzeć przez tłumy atakujących z każdej strony zombie do punktu ewakuacji.

Niżej zamieszczam link do cinematica, do obejrzenia na Youtube. Uprzedzam, film zawiera drastyczne sceny i słownictwo, zatem nie powinni go oglądać czytelnicy w wieku poniżej 16 roku życia.

LINK

 

Image and video hosting by TinyPic

Postać możemy wybierać spośród czterech różnych bohaterów. Rochelle to jedyna kobieta w drużynie, jest ona reporterką stacji telewizyjnej, którą wysłano do miasta Savannah znanego z pierwszej części gry. Otyły Coach to były trener szkolnej drużyny piłki nożnej, który uległ kontuzji kolana. Hazardzista Nick – elegancik, wiecznie w garniturze oraz Ellis – zwykły mechanik, o wyglądzie licealisty to dwaj pozostali członkowie ekipy. Club stwierdził, że Nick jest do niego bardzo podobny, Noma uznała, żę Rochelle to jedyna „samica”, więc chętnie nią pogra a Draco… Wybrał Ellisa, gdyż nie chciał grać Coachem/uznał, że jest w podobnym wieku, więc dobrze będzie mu się grało (niepotrzebne skreślić). Ja szybko ‘pogodziłam’ się z Coachem, gdyż okazał się bardzo sympatyczny i prostolinijny względem swoich towarzyszy, więc grałam nim niezmiennie do samego końca wszystkich kampanii.

 

 

Gracz może wybierać spośród kilku różnych trybów gry. Zachęcam do zaglądnięcia do rozdziału Rozgrywka TU (są tutaj także informacje odnośnie Specjalnych zainfekowanych, u których wirus się zmutował – zmora graczy, a zarazem urozmaicenie rozgrywki): LINK

Kampanie można wybierać spośród wielu (nowych kampanii dodano tylko 7. Pozostałe są przeniesione z pierwszej części. Oznaczę je gwiazdką)
- Centrum Zarazy – „W tej promocji tniemy nie tylko ceny”

- Ścieżki Losu – „Nikt nie przeżyje wiecznie”

- Karnawał Śmierci – „Musisz być tej wysokości… aby zginąć!”

- Bagienna gorączka – „Śmierć to jedyne lekarstwo.”

- Krwawa ulewa – „Piekło na ziemi i woda po kolana”

- Parafia – „Idąc na południe wszystko szlag trafił”

- Poświęcenie* – „To jest Twój pogrzeb”

- Bez litości * – „Gdy choroba się pleni… Naboje są jak lekarstwo”

- Kurs kolizyjny* – „Rozbicie się to najłatwiejsza rzecz jaką dzisiaj zrobią”

- Bilans ofiar* – „Piekło zstąpiło na ziemię… ta czwórka odeśle je powrotem”

- Morowe powietrze* – „Ich lot właśnie został opóźniony. Bezterminowo”

- Krwawe żniwo* – „Nie ma nadziei. Nie ma lekarstwa. Nie ma problemu.”

- Lodowaty potok – „Wzgórza mają oczy, drzewa mają uszy… A my mamy broń”

Image and video hosting by TinyPic

 

Ponadto, jeżeli mamy zainstalowane dodatki, gra oferuje nam również:

- Holdout challenge

- Holdout Training

- Parish Dash

- Carnival Shoot Zones

Niestety nie mogę o nich nic powiedzieć gdyż najzwyczajniej w świecie nie mam jak sprawdzić.

 

Left 4 Dead 2 jest proste w swej budowie – bez żadnych udziwnień, idealne by dać upust swoim emocjom. Valve postawiło na kooperacje – można współpracować bądź konkurować ze swoimi znajomymi. Wymaga myślenia i opracowywania strategii ‘na bieżąco’. Gra oferuje graczowi wiele możliwości, zatem trudno się znudzić. Ilość dostępnych broni również mnie mile zaskoczyła – zombie okazały się nie być dosyć odporne na wszelką broń palną, siekiery, gitarę elektryczną, a nawet.. Patelnię. Rurobomby obecne w tej grze sprawiły, że mogłam obserwować makabryczne fajerwerki, a koktajle Mołotowa i amunicja zapalająca stanowiły ciekawą odmianę dla pozostałych broni. Ponadto – pigułki przeciwbólowe i adrenalina urozmaicały procesy regeneracji punktów życia postaci. Twórcy pomyśleli nawet o elektrodach do reanimacji, których nie napotkałam w wielu innych grach, Od strony graficznej nie mam nic do zarzucenia. Valve nawet pomyślało o nakładce w postaci apteczki na bohatera, gdy takowy ją posiadał i to tylko w ilości 1. Dla porównania, twórcy Dead Island zupełnie zapomnieli o takim szczególe, zatem Xian Mei – postać, którą grałam – posiadała niespotykaną umiejętność sprawnego biegania i zabijania zombie z 49 apteczkami na plecach.

 

Niewielki minus dla mnie stanowi ułatwienie w postaci częściowego nierealizmu. To głupio z mojej strony, że oczekuję tej cechy w grach, w których zazwyczaj główni bohaterowie zabijają wszystko, co się rusza i wychodzą z tego bez szwanku, ale naprawdę – znajdywanie broni w punktach kontrolnych i nie tylko, z pełnym magazynkiem, które każdy z drużyny może podnieść, nawet, gdy na ziemi leży jeden AK – to taki drobny szczegół, który tak łatwo mógłby być naprawiony… Losowa ilość amunicji i więcej broni palnej porzuconej „w pośpiechu” na podłodze nie byłaby tak trudna do zrealizowania. Ponadto – broń do walki wręcz mogłaby się w pewnym momencie zwyczajnie zniszczyć, tak jak to było w Dead Island. Taki zabieg sprawiłby, że gra stałaby się trudniejsza, a przez to – jeszcze ciekawsza.

Przykładowy gameplay – Rock&Rojo

Gdybym miała oceniać, przyznałabym L4D 2 7,5/10 punktów. Moja ocena jest trochę subiektywna, gdyż podczas gry nie mogłam zachować powagi i miło spędziłam czas bez przerwy rozmawiając i żartując. Ponadto – nie jestem superznawcą i koneserem FPS’ów, zatem jedynym, co mogę od siebie jeszcze dodać jest słowo – polecam.

 

Wiktoria Czotyrbuk

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>