Cosplay – dziecinne przebieranki, czy prawdziwa sztuka?

Cosplay od kilku lat zdobywa w polskim fandomie coraz większą popularność, a cosplayerzy są uznawani wręcz za nową subkulturę w Polsce. Lecz czym tak naprawdę jest cosplay? Czy to tylko dziecinne przebieranki, a może prawdziwa sztuka?

Cosplay to połączenie stroju i gry aktorskiej, aby wcielić się w ukochaną postać. W fandomie mangowym zazwyczaj ogranicza się do postaci z japońskich mang, anime oraz gier. Termin ,,cosplay” kojarzy się głównie z przebraniem. Wybór postaci do wzorowania się jest ogromny: zaczynając od tzw. ,,casuali”, na które składać się mogą wygrzebane w szafie codzienne ciuchy, przez własnoręcznie szyte uniformy, kończąc na pełnych zbrojach, wszelkiego rodzaju najwymyślniejszym orężu i innych osobliwych gadżetach.

Ostatnio jednak wcielanie się w postać przestaje być w cosplayu jedyną drogą (choć nadal najpopularniejszą). Ludzie zaczynają, oprócz ulubionych bohaterów, przebierać się za zwierzęta czy znane stwory z mang, jak choćby CLAMPowa Mokona. Oprócz tego, spotyka się osoby imitujące charakterystyczne przedmioty z anime, czy gier (tutaj za przykład może posłużyć pani udająca sławny notes/zeszyt z Death Note na jednym z polskich konwentów, można było nawet się do niego wpisać!). Nie jesteśmy jednak ograniczeni przez innych twórców. Czasami się zdarza cosplayowanie postaci wymyślonych i narysowanych przez siebie (tzw. Own Character – OC).

Dobrze jest (przynajmniej na scenie) oddanie charakteru swojego pierwowzoru. Przybieranie charakterystycznych póz, wykonywanie gestów, użycie powiedzonek i stylu mówienia przy występie jest bardzo wskazane. Takie smaczki mogą skłonić wielu widzów do zagłosowania na osobę występującą, poprawić ocenę jurorów i ogólne wrażenie. Czasami jednak, podczas scenek, celowo gra się wbrew charakterowi postaci, na potrzeby np. jakiegoś gagu – tu wszystko zależy od scenariusza.

Cosplayerzy zazwyczaj zbierają się na konwentach, gdzie odbywa się konkurs cosplayowy – najbardziej oblegana atrakcja. Ten dzieli się na dwie główne kategorie: strój i scenka. Pierwsza kategoria obejmuje kolejne wyjścia uczestników (pojedynczo bądź w grupie) na scenę, pozowanie fotografom oraz prezentację publiczności i jurorom, którzy oceniają jakość kostiumów oraz sam występ. Tutaj obok samego stroju liczy się jak najlepsze odzwierciedlenie charakteru i zachowania odgrywanej postaci, bądź zwyczajnie zrobienie świetnego show dla publiczności. Za strój, oprócz standardowych trzech pierwszych miejsc, uczestników często nagradza się w różnych kategoriach, jak np. techniczne wykonanie czy nagroda publiczności. Pośród scenek zazwyczaj wyłaniana jest jedna zwycięska grupa. W tym przypadku liczy się głównie pomysłowość, widowiskowość, sprawienie, aby widz się dobrze bawił. Zgłoszone drużyny przygotowują skecze (najczęściej komediowe, choć zdarzają się również poważne historie) lub układy taneczne, czy pokazy. Te często skupiają się na konkretnych seriach anime, czy grach, ale czasami zdarzają się nawiązania do wielu produkcji. Od czasu do czasu scenki odnoszą się do aktualnych wydarzeń, zazwyczaj zrozumiałe tylko dla orientujących się w fandomie.

Ostatnio coraz częściej na konwentach tworzy się sale, w których każdy cosplayer może zrobić sobie zdjęcia w sprzyjających warunkach, we współpracy ze znającym się na tym fotografem. Niektóre grupy organizują również sesje zdjęciowe w plenerze. Miejsce powinno być raczej dobierane tak, żeby odzwierciedlać klimat serii, za postacie której grupa się przebrała. Czasem są to zwykłe wyjścia podczas konwentu do parku, czy na blokowisko, czasami są to bardziej konkretne wyprawy z wcześniej upatrzonym tłem. Wtedy zależnie od możliwości może to być np. zwykła ścieżka przy strumyku, czasami nawet wiktoriańska willa. Przeważnie do takich sesji nie tworzy się specjalnej scenografii, ale zdarzają się charakterystyczne rekwizyty i ozdoby.

Dziś natłok chętnych uniemożliwia przeprowadzenie zapisów na miejscu, więc każdy, kto chce przystąpić do konkursu, musi dokonać rejestracji elektronicznej na stronie konwentu odpowiednio wcześniej. Ilość uczestników wymusza skrócenie każdej prezentacji, często więc rezygnuje się z wywiadów. Zmiany te, obok innych mniej ważnych dla cosplayera i publiczności noszą miano „Cosplayu 2.0″. Znacznie poprawiono organizację, jak i zaplecze techniczne konkursów. Teraz standardem jest wyświetlanie grafik, lub nawet filmów podczas prezentacji oraz odpowiednia muzyka dobrana do każdej prezentowanej postaci.

Niektórych rzeczy w tym świecie robić nie wypada. W cosplayu jest taka reguła, że swoje kostiumy wykonujemy sami, co najwyżej z niewielką pomocą osób trzecich. Obowiązuje ona wtedy, gdy chcemy występować w konkursach. Chociaż ostatnio w regulaminach tychże zaczęły się pojawiać o tym wzmianki, to do niedawna była to zasada niepisana i czysto moralna. Po prostu – wystawianie kupionego w internecie, bądź zamówionego u krawcowej kostiumu jest uważane za nie fair w stosunku do osób, które poświęciły mnóstwo czasu i wysiłku, aby własnoręcznie stworzyć przebranie od podstaw. Oczywiście, jeśli nie chcemy brać udziału w konkursie, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kupić strój do przechadzania się po terenie konwentu. Nie powinno się jednak odbierać możliwości zwycięstwa osobom, które swoją pracą na prawdę na to zasłużyły.

Prezentacja postaci ogranicza się do szybkiego wejścia i zejścia ze sceny, przez co atrakcja jest sztucznie przedłużana, a publiczności takie występy szczególnie nie bawią. Uważam, że każdy występujący powinien przyłożyć się do pracy nad cosplayem, gdyż własnoręczne wykonanie i satysfakcja są najważniejsze. Zbieranie laurów na scenie również jest przyjemne, jednak czas na to przychodzi później. Cosplay jest twórczym i rozwijającym hobby, każdy strój stawia przed twórcą wyzwania, które wymagają zdobywania kolejnych umiejętności. Każdy udany występ daje ogromną satysfakcję i niezapomniane przeżycia. Polski cosplay wciąż się rozwija, a poziom kostiumów rośnie. Idealnymi tego przykładami są cosplayerki takie jak Shappi, Issabel czy Kairi, które zachwycają swoimi strojami na konkursach międzynarodowych.

Pasja jak każda inna
Polska na Eurocosplay’u
Gdyby ktoś chciał sam spróbować jak to jest być cosplayerem :)

 

Alicja Porowiec

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Cosplay – dziecinne przebieranki, czy prawdziwa sztuka?

  1. Pingback: Roleplay – teatr, czy zabawa? | AlterEGO

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>