Głodna Inaczej cz. 1

Głuche odgłosy, które nikły gdzieś w podświadomości. Zataczały kółka nad głową, po czym opadały na nią z niemałym łoskotem. Dudnienie z każdą chwilą przybierało na sile, aż w końcu przerodziło się w regularny szum.
To krew krążyła w żyłach, a uderzenia serca odbijały się nienaturalnie w czaszce. Dotarło to do mnie zaraz po uczuciu chłodu i pierwszych sygnałach, że leżę. Nie chciałam otwierać oczu, jeszcze nie teraz. Wsłuchując się w to, co krążyło we mnie i ożywiało każdą komórkę, trwałam w bezruchu. Dudnienie wbijało mi się w mózg, a w istocie było niczym innym jak tępym bólem po upadku. Spodziewałam się najgorszego, ale dopiero po znajomym, ale jednocześnie dość odległym dźwięku. Szum po raz kolejny – tym razem przemijający, świszczący, przez moment przechodzący w ryk.
Rozchyliłam ostrożnie powieki, jednak od razu musiałam je na nowo przymknąć. Ból z tyłu czaszki był wyraźniejszy przy otwartych oczach, a co gorsza, blask jasnego nieba uderzył mnie niczym młotem. Po chwili wydawało mi się że słyszę pisk i znowu nic nie pamiętam.
A teraz jestem tutaj. Nie wiem jak się tu znalazłam. Nie pamiętam co się stało. Dlaczego tu jest tak ciasno? Dlaczego jest tak ciemno?! Dlaczego nie mogę się ruszyć? I co to za dziwne uczucie?
Gdzie ja jestem?

Po kilku nie wiem czy to były minuty godziny czy lata bo już straciłam rachubę czasu zdałam sobie sprawę że leżę w trumnie. Nagle usłyszałam cichy stukot. Jak by ktoś kopał w ziemi i trafiał co chwilę na kamienie. Zaczęłam krzyczeć. Może ktoś mnie usłyszy. Wreszcie usłyszałam ogłos uderzenia łopaty o deski. Wieko odchyliło się i zobaczyłam twarz mężczyzny. Nie wiem kim on był, ani dlaczego tu kopał i nie zdążyłam się dowiedziec ponieważ gdy tylko zobaczył że się poruszam uciekł gdzieś z krzykiem. Pomyślałam że zwariował. Jasne mogłam mieć trochę rozkopane włosy i być brudna , ale to nie powód żeby uciekać z krzykiem. Wstałam i rozejrzałam się gdzie jestem. Okolica nie wyglądała mi na znajomą. Był środek zimy. Miejsce w którym mnie zakopano wyglądało na jakiś stary cmentarz. Postanowiam wyjść , rozprostować kości i poszukać jakiś ludzi. Ktoś tu przecież musi mieszkać… Szłam tak przez kilkanaście minut. W oddali zobaczyłam czyjś cień i dym. Gdy się zbliżyłam w świetle księżyca ujrzałam , że to młody chłopak palący papierosa.
Wtedy ogarnęło mnie to dziwne uczucie… Jak by żal i głód były jednym pragnieniem…
Nic później nie pamiętam po za tym , że pachniało tak cudownie i to dziwne uczucie zniknęło….

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>