Zabawa w demokrację

 

Coraz więcej moich znajomych narzeka na demokrację. Jakiś dziwny trend sie zrobił. Z jednej strony stoi masa ludzi, która wręcz krzyczy: „DEMOKRACJA TO NAJLEPSZY SYSTEM!!!”, ale kiedy zapyta się ich z czego tak wnioskują, albo postawi im się jakiekolwiek argumenty, które to twierdzenie obalają (chociażby dla zabawy, tak w charakterze advocatus diaboli)- milkną. Z drugiej strony, mniejsze masa, aczkolwiek odziana w długie włosy, prawie niewidoczny, acz już kujący w oczy zarost- panie i panowie, Gwardia Królewskich Kuców, którzy jeszcze głośniej swym rozgoryczonym głosem krzyczą, że nie ma dobrego państwa, bez monarchii. Chociaż cały mainstream gloryfikuje system demokratyczny, ludzie oceniają go źle. Co się dzieje? Dlaczego tak jest? I dlaczego o tym piszę?


Temat nasunął mi się z powodu zbliżających się wyborów samorządowych. Jako, że mam czynne prawo wyborcze, pójdę na wybory. Nie dlatego, że jestem fanatykiem demokracji- bo nie jestem (nie jestem też zdecydowanym przeciwnikiem). Pójdę na wybory, bo jeżeli już mamy tą demokrację, to z tej demokracji korzystajmy. Długo zasilałem szeregi monarchistycznych kuców.  Pamiętam jak w szkole kłóciłem się, że demokracja jest nie do zaakceptowania, że „dwóch meneli spod budki z piwem i jeden profesor wyższej uczelni…” etc. W końcu jednak doszedłem do przełomu w moim życiu-  zacząłem czytać książki w takiej tematyce. Szybko doszedłem do wniosku, że to czy będzie demokracja, czy monarchia czy nawet autorytaryzm nic nie zmienia. Bo – tutaj pewnie większość z was się oburzy- w każdym systemie można łamać prawa człowieka, w każdym systemie można podwyższać podatki do absurdalnych kwot, w każdym systemie de facto jeden człowiek może panować nad wszystkim! Obracając sytuację- w każdym systemie prawa człowieka mogą być respektowane, a poziom życia i zadowolenia obywateli wysoki. W czym więc tkwi szkopuł? W tym jak się rządzi. Ale o tym dzisiaj nie będę pisał, moje poglądy co inteligentniejszy czytelnik wywnioskuje, a może kiedyś o tym też napiszę.

 

Druga rzecz, która jest potrzebna do funkcjonowania dobrej demokracji. Rzecz niezbędna. Społeczeństwo Obywatelskie. Ileż my o tym się nasłuchaliśmy w szkole, w telewizji, w internecie. Wszędzie tylko społeczeństwo obywatelskie i społeczeństwo obywatelskie. Ale serio- nie ma nic bardziej potrzebnego. Albo nie, jest- mądre społeczeństwo obywatelskie. W każdym razie cofnijmy się do tego czym jest demokracja. Rządy ludu. Powtórzę- rządy ludu, nie rządu PRZEDSTAWICIELI LUDU. To nie jest demokracja, jeżeli raz na cztery lata kogoś wybierzemy, a potem nic nie będziemy robić, tylko oglądać telewizję i narzekać, że nam się nie podoba. Nie, to nie ma żadnego sensu. Wtedy możemy co najwyżej tworzyć oligarchię, z tym, że oligarchów wybierzemy sobie sami.

 

Koncepcja społeczeństwa obywatelskiego jest prosta. Widzisz, że coś jest nie tak? Ławka na osiedlu jest źle postawiona, zepsuta, źle pomalowana? Widzisz, że coś nie działa w mieście. Piszesz projekt tego jak to zmienić. Robisz coś, działasz, przekonujesz ludzi i razem to naprawiacie. Bo tak jak wcześniej wspomniałem, demokracja to nie siedzenie na tyłku. Demokracja to stały ruch, to stałe zmiany. I tak, to jest ciężkie. Tak, nie ma miejsca tutaj na konsumpcjonizm.

 

Skłamałem, kiedy powiedziałem, że dobre rządy i społeczeństwo obywatelskie wszystko załatwią. Tak byłoby w demokracji bezpośredniej. Mamy jednak demokrację przedstawicielską, więc siłą rzeczy trzeba mieć też dobrych przedstawicieli. No i tutaj pies pogrzebany- zakrzyknie czytelnik, który zasila nieszlachetne grono lemingów. Drogie lemingi! Nie tak prosto zagiąć myślącego człowieka, jak wam się wydaje. Czego konsekwencją są dobrzy przedstawiciele? SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO. Społeczeństwo obywatelskie nie wybierze byle kogo. Społeczeństwo obywatelskie wybierze kogoś, na kogo może liczyć. Społczeństwo obywatelskie wybierze kogoś spośród siebie, a więc kogoś, kto działa i chce działac. I tutaj właśnie zbliżamy się do wyborów samorządowych.

 

Wiekszość osób nie chodzi na wybory samorządowy. Bo to niby najmniej zmieniające wybory. Faktycznie- nie zmniejszymy w nich kompetencji władzy, nie obniżymy podatków (chociaż tutaj bym się kłócił), nie zmienimy w nich konstytucji, nie sprawimy, że ludzie będą się cieszyli faktyczną wolnością. Możemy natomiast sprawić, że nasze miasto będzie lepiej zarządzane. Że będzie atrakcyjniejsze dla przedsiębiorców i przyjazne dla mieszkańców. Czy to jest tak mało? Czy naprawdę to jest takie nie ważne? Często w miastach rządzi klika, którą ciężko rozwalić. Ale zauważmy, że pojawia się coraz więcej alternatyw. Coraz więcej młodych twarzy, którzy chcą decydować sami o swoim losie, którzy też chcą zabrać głos. A może warto też zainwestować w starych ludzi, którzy będą wspaniale rządzić, ale są zapomnieni, lub zniszczeni przez układ. A może nie ma dobrych kandydatów- nie zrażajmy się, pusty głos wysyła sygnał „zapełnij mnie!”. Można coś zmienic, warto coś zmienić. Tak się tworzy społeczeństwo obywatelskie, które nie potrzebuje żeby nim rządzono, bo samo rządzi. Nie jest zbiorowiskiem niewolników, ale zbiorem wolnych ludzi, szanujących się nawzajem.

 

Może jestem idealistą. Ale czy Ronald Reagan nie był idealistą? Jeżeli obywatele będą działać razem, można zmienić wiele. Kończąc i odbiegając od tematu, przypominam jeszcze raz, że nie jestem wielkim miłośnikiem demokracji, ani też wielkim jej przeciwnikiem. Równierz drugi raz napiszę, że moje poglądy naprawdę można wywnioskowac z tego, co pisane jest między wierszami. A jak nie wywnioskujecie, to możecie poczytać Rothbarda. Amen.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuł. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>