Wolność gospodarcza a wolność w ogólnym znaczeniu

 

Zwykle mam tak, że to co aktualnie czytam dominuje moje przemyślenia. Aktualnie jestem w trakcie czytania „Ekonomi i Polityki” Ludwviga von Misesa, więc temat będzie wzięty z tematem książki. Uprzedzam, może być lekko nudno, jeżeli kogoś temat wolności zupełnie nie interesuje. Oczywiście, autor nadrabia brak interesującego (dla niektórych) tematu, wspaniałym stylem pisania, ale dla wybranych osób może nie być to decydujący argument. Tych czytelników nie mogę jednak zadowolić. Dzisiaj krótko zajmę się tematem wolności gospodarczej- bez żadnego przekonywania czy podobnych chwytów. Po prostu chciałbym się zastanowić, czy człowiek może być wolny, jeżeli nie żyje w wolnym gospodarczo systemie.

Na samym początku warto zauważyć jedną rzecz. Załóżmy, że człowiek rodzi się wolny. Podlega oczywiście jakimś ograniczeniom (z uwagi na to, że jest bezbronnym noworodkiem), opiece rodzicielskiej etc. Ale jako istota jest wolny. Przynajmniej powinien być. W takiej sytuacji (wolności) można powiedzieć, że człowiek ma prawo do samoposiadania. Może rozporządzać własnym ciałem jak według własnej woli, może też rozporządzać rzeczami, które posiada. Od tego jednego prawa można wyciągnąć wszystkie inne. Prawo do życia, prawo własnosci, prawo wolnej myśli, wolnego słowa. To tak dla sprostowania.

 

Samo zagadnienie najlepiej zacząć od najprostszego przykładu- wolności słowa. Generalnie człowiek, który nie może mówić tego, co chce mówić jest nieszczęsliwy. Jakbym ja miał kaganiec na twarzy i był sądzony z każdego słowa, nie oszukujmy się, nie mógłbym być szczęśliwy. Wolność słowa to wolność przekazywania informacji. Wolność słowa to wolność wyrażania opinii. Wolność słowa to wolność do bycia sobą. Kiedy nie ma wolności słowa, ludzie sami sobie ją organizują- poprzez podziemne gazetki, spotykanie się w domach, tam gdzie nikt nie może sprawdzić czy cenzura jest łamana. Jednym słowem- wolności wypowiadania sie nie można zabronić. Jaki to ma związek z gospodarką? Załóżmy, że państwo A ma w kontrolę nad wszystkimi drukarniami. Gazeta X, która pisze rzeczy zgodne z poglądami rządzących, wręcz opiewa dany rząd nie ma żadnych problemów z drukowaniem swoich egzemplarzy. Co więcej- ma jakieś bonusy w postaci niższych cen, zwiększonego nakładu etc. Załóżmy jeszcze, że to państwo A nie jest najlepszym państwem. Nie trzeba się jakoś specjalnie tutaj rozwijać- po prostu ludziom nie żyje się najlepiej. Niektórzy chcą o tym powiedzieć głośno. Chcą uświadomić innych ludzi o tym jak to można zmienić. Zakładają gazetę Y. Idą do drukarni z zamiarem wydrukowania swojej gazety i… I drukarnia odmawia. Czegoś im brakuje, jakiś papierków czy coś. Jedyna drukarnia na rynku odmawia im wstępu na maszyny drukarskie. Wolność słowa jest złamana. Co w sytuacji, jeżeli państwo A wprowadziłoby wolność w tym sektorze gospodarki? Jeżeli jedna drukarnia odmówiłaby druku, natychmiast znalazłaby się druga, której na rękę by było drukować takie treści (chociażby z czystej chęci zysku). Każdy mógłby mówić to co chce mówić. Jeżeli nie znalazła by się taka drukarnia- można założyć własną. Wszystko toczy się swoim torem, wszystko współdziała. Analogiczna sytuacja tyczy się telewizji, internetu, fal radiowych. Wolność słowa zależna jest od wolności gospodarczej. Brak wolności gospodarczej jest conajmniej zagrożeniem dla wolności słowa.

 

Ponad to, człowiek planuje swoje życie według własnej woli. Swoje wszystkie działania, inwestycje. Co jeżeli państwo planuje gospodarkę? Co jeżeli państwo zapewnia wszystkim zatrudnienie? Najlepszy przykład- Vincent Van Gogh. Malarz, który za życia był niedoceniany, nikt nie kupował jego obrazów (z wyjątkiem jednej osoby- krewnego). W gospodarce planowej państwo wysłałoby kogoś kto sprawdził, czy Van Gogh pracuje, czy kwalifikuje się jako artysta i najpewniej stwierdziłoby, że nie. Znalazło by mu pracę, musiałby pracować. I co się dzieje? Jeden z jawybitniejszych malarzy nie może się realizować, nie może tworzyć. Całe społeczeństwo na tym traci. Wiele działań wydaje się z początku nieopłacalnych, niezrozumiałych dla ogółu. W dalszej jednak perspektywie przynoszą korzyści. Centralne planowanie wkracza w ten proces. Kalkuluje coś, co nie może być kalkulowane ze względu na swoją naturę. Jednostki wibitne prawie nigdy nie są rozumiane na początku. Co więcej- jest to jawna niewola. Ktoś kto woli spędzać życie na swój własny sposób, zmuszony jest do życia nie swoich zasadach. Czy to jest wolność?

 

Mógłbym iść dalej, ale wydaje mi się, że inne tematy są za kontrowersyjne na jak na tą gazetkę. Opiszę je może gdzieś indziej, kiedyśtam. W każdym razie te dwa przykłady, chciaż nie wyczerpują tematu nawet w 10% pokazują jak ważna jest rola gospodarki w kształtowaniu się wolności. Idąc dalej- człowiek musi być wolny gospodarczo, żeby być wolny. W końcu jest istotą nie tylko duchową, ale i cielesną. A skoro duchowości odpowiadają dobra inteletualne, to cielesności dobra materialne. Jak można powiedzieć, że ktoś jest wolny, jeżeli wolny jest tylko w jednej z tych sfer? W każdym razie, jeżeli kogoś zainteresowałem tematem to się cieszę. Tradycyjnie- polecam poczytać Rothbarda.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>