Czy patriotyzm konsumencki ma sens?

Wśród wielu postaw, które charakteryzują różne części polskiego społeczeństwa to właśnie patriotyzm jest jedną z najbardziej piętnowanych. Często patriotów nazywa się faszystami, a przecież postawa umiłowania własnej ojczyzny z faszyzmem nie idą w parze (czy też- rzadko kiedy idą w parze). Dla człowieka, który kocha swój naród, który kocha swój kraj, naturalnym, że stale jest w nim chęć rozwoju tego kraju, zwiększenie dobrobytu. Dobrobyt zaś jest nierozłączny z handlem. Wiele osób uważa produkty polskie za lepsze od zagranicznych, a inna rzesza osób wybiera polskie towary, z czystego patriotyzmu. Dlaczego tak się dzieje? Co kieruje ludźmi, którzy są ekonomicznymi patriotami? I najważniejsze- czy to ma sens.

Wiele towarów, które znajdują się na półkach sklepowych mają oznaczenie „Towar Polski”. Kiedy byłem mały zastanawiałem się- co z tego? To ma być zachęta, czy co? Okazuje się, że tak, jest to zachęta. Przede wszystkim kiedy widzimy, że produkt wyprodukowany jest w Polsce czujemy więź z producentem. Wspieramy nasz przemysł. Wspieramy polskich pracowników. Więcej- tworzymy nowe miejsca pracy dla Polaków. Bo chyba nie trudno wywnioskować, że polski producent, kiedy dostanie pieniądze za sprzedany towar będzie musiał te pieniądze wydać. Najpewniej zrobi to w Polsce. Idąc dalej- nie musi tych pieniędzy zaraz skonsumować- mogą one zostać zainwestowane, co w rzeczywistości tworzy nowe miejsca pracy. Sprawy miałyby jeszcze lepszy obrót, gdyby te pieniądze zostały wpompowane w inny sektor gospodarki- wtedy polski przemysł byłby bardziej wszechstronny. Widzimy więc, że kupowanie polskich produktów z pobudek patriotycznych ma logiczne podstawy.

Sprawa byłaby łatwiejsza, gdyby wszystkie towary polskie i zagraniczne miały taką samą jakość i cenę. Każdy kto chce, by jego kraj się rozwijał, a tym samym poprawiały się także i jego warunki życia, kupowałby produkty polskie. Niestety, w rzeczywistym świecie wszystko się komplikuje. Co jeżeli polskie towary są albo gorszej jakości, albo są droższe, albo jeszcze te dwie rzeczy nakładają się na siebie. Nadchodzi moment decyzji. Tutaj  można się zabawić nawet w grę uczuciami. Pojawia się bowiem pytanie: Wolisz ty odnieść korzyść, czy raczej chcesz, żeby naród na tym skorzystał? Brzmi doniośle, ale niestety uważam, że do tego to się skraca. Wspierając producentów, których owoce pracy są droższe oraz gorsze tak naprawdę dajemy im szanse na rozwój. Zastanówmy się dlaczego te produkty są gorsze- pewnie producenci mają gorsze maszyny, gorszej jakości dobra wyższych najwyższych rzędów etc. Nie kupując ich produktów nie dajemy im szansy na rozwój. Oczywiście- nie możemy zapominać, że kupując towary z branży dajmy na to spożywczej, wspieramy pośrednio także branżę obuwniczą. Łatwo bowiem zauważyć, że kiedy ktoś kto sprzedaje np. nabiał będzie musiał w końcu kupić sobie buty. Dlatego wyda pieniądze, które dostał od nas. Machina sama się napędza. Ale- szewc może sobie pomyśleć, że woli towar zagraniczny, który jest lepszy i tańszy. Widać więc, że sprawa nie zawsze się rozwiązuje.  Musimy dojść do nieuchronnego wniosku- jeżeli chcemy by niektóre gałęzie przemysłu się rozwinęły, często musimy zrezygnować z możliwości posiadania najlepszego i najtańszego towaru.

Wiemy zatem, że kupowanie polskich, gorszych i droższych towarów jest niczym innym jak odłożeniem w czasie korzyści. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że ten kto kupuje polskie towary ma wyższą preferencję czasową od osób, które kupują towary zagraniczne. Bo zobaczmy- przez pewien okres będziemy tracić. Będziemy jeść gorzej, nasze komputery będą się psuły, ubrania pruły etc. Za nasze pieniądze kupimy mniej towarów, niż potencjalnie byśmy mogli. Ale dzięki temu stopniowo będzie rozwijał się przemysł. Przedsiębiorca kupi lepsze maszyny. Zatrudni więcej pracowników, posiądzie lepsze dobra najwyższych rzędów i po jakimś czasie nasze towary dorównają towarom zagranicznym. Ale oprócz tego, nasza żona, dzieci, znajomi będą mieli pracę. I to również będzie napędzało gospodarkę bo i oni będą mogli wydać zarobione pieniądze. Pojawia się więc pytanie- czy zależy nam na naszej społeczności? Czy zależy nam na tym, żeby Polska się zmieniała? Oczywiście te pytania z łatwością czyta się z nacechowaniem emocjonalnym,  jednak nie jest to moja intencją. Patriotyzm to osobista sprawa każdego człowieka i nie jest to żadnym obowiązkiem.

Ale zaraz zaraz… Zastanówmy się, czy w ogóle potrzebne są nam polskie przedsiębiorstwa, polskie firmy, polskie produkty. Czy nie lepiej, żeby zagraniczni przedsiębiorcy służyli nam w procesie sprzedaży. Otóż mniej radykalna wersja patriotyzmu konsumenckiego twierdzi, że nie obejmuje on tylko towarów polskich przedsiębiorców, ale towarów wyprodukowanych w Polsce. Bo oto mamy zagranicznego inwestora, jak najbardziej, który czerpie zyski ze sprzedaży w Polsce, nie odprowadza tutaj podatków, ale za to ma fabrykę w Polsce. Co się dzieje? Polacy mają miejsca pracy! Polacy mogą pracować, bogacą się. Oczywiście, to dobrze. Ale co by się działo, gdyby Polacy nie sprzedawali swoich produktów. Przede wszystkim marnotrawilibyśmy nasz potencjał. Potencjał twórczy. Polacy są wspaniałymi wynalazcami i udowodnili to już nie raz. Gdyby tylko dać im szansę, można stworzyć wiele wspaniałych rzeczy. Życie stanie się łatwiejsze, poprzez konkurencję, która wymusi nowsze  i tańsze rozwiązania, a wiemy już , że Polacy świetnie się do tego nadają. Potencjał towarów. Polacy, którzy są właścicielami dóbr wyższych rzędów a nie będą z nich korzystać procesie produkcji będą musieli najpewniej sprzedać je komuś innego. Wiąże się to oczywiście z zyskiem, ale nieporównywalnie większy zysk byłby, gdyby to oni z nich korzystali. Oczywiście można wysnuć też jeszcze jeden argument- zagraniczni pracodawcy mogą gorzej traktować pracowników polskich. Nie musi być to prawda i z reguły nie jest to prawdą, ale można brać to pod uwagę.

Rozważyliśmy sytuację kiedy to społeczeństwo bierze sprawy w swoje ręce i to ono oddolnie wspiera polską gospodarkę. Co jednak, kiedy miesza się do tego państwo? Kiedy grupy interesów dochodzą do władzy i pod pozorem „patriotyzmu konsumenckiego” wspiera się krajową gospodarkę. Rozważymy parę przykładów. Są one bardzo stare i typowe. Już Frederic Bastiat znał je bardzo dobrze, powtórzył natomiast Henry Hazlitt. Na początku postawię tezę- kiedy państwo chce pomóc polskim producentom- wcale im nie pomaga. Niszczy ich. Niszczy konkurencyjność, niszczy przemysł. Narzuca obywatelom swoją opinię, nie daje im wolności wyboru. Bo właśnie to jest piękne w wolnym społeczeństwie- każdy jest wolny w swoich poglądach. Kiedy ktoś chce być patriotą- jest nim. Postępuje jak patriota, wspiera go. W Stanach Zjednoczonych Ameryki przed niektórymi sklepami możemy zobaczyć tabliczkę „Buy American”, zachęcającą do kupowania amerykańskich towarów. To społeczeństwo woła „Pomóż Ameryce, Pomóż Sobie”. Społeczeństwo, które jest wolne, które chce  by się mogło rozwijać. Kiedy robi to państwo już nie ma zachęty „Buy American”. Wtedy jest nakaz „Buy American”. Nie ma możliwości przeciwstawienia się tego. Zabija się konkurencję, traktuje się ludzi jak niewolników. Są pozbawieni możliwości wyboru. Są pozbawieni możliwości nie bycia patriotami. Państwo, które posuwa się do takich metod nie „wspiera swoich”. Ono ich niszczy. Dowiedzmy się dlaczego.

 

Pierwsza, wydaje się, że łagodna pomoc państwowa. Pożyczki. Państwo pożycza pieniądze ludziom, którzy chcą rozkręcić działalność. Wydaje się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku- pomagamy ludziom na starcia, co oczywiście się zwróci, kiedy ich działalność się rozwinie, a oprócz oddanych pieniędzy będziemy mieli także firmę zatrudniającą naszych rodaków oraz więcej naszych krajowych produktów. Nie jest to jednak tak kolorowe. Dlaczego prywatne banki nie dostarczyły nam takich rozwiązań? Zauważmy, że banki działają na co dzień, na co dzień pożyczają pieniądze. Musi być w tym jakiś interes. Bankom po prostu się to opłaca. Dlaczego więc nie miałyby pożyczyć pieniędzy komuś, kto chce rozkręcić działalność? Pieniądze zostaną oddane, a oprócz tego dostaną także oprocentowanie nałożone na kredyt. Widocznie jest jakiś powód. Prawdopodobnie ludzie, którzy chcą pożyczyć te pieniądze nie są zbyt wiarygodni. Nie ma większych szans, żeby ich interes się rozkręcił, żeby im się powiodło. Bank, który ma do dyspozycji pieniądze swoich klientów uważa w co zainwestuje.  Strata tych pieniędzy jest dla niego stratą znacznej części, jeżeli nie całości, majątku, oraz dobrego imienia. W razie nie oddania- bank ponosi stratę. Państwo nie ma własnych pieniędzy. Państwo ma pieniądze podatników i w zasadzie nic mu się nie stanie, jeżeli pieniądze te nie zostaną oddane- najwyżej weźmie ich więcej w podatkach. Widzimy więc, że państwo podejmuje irracjonalne ryzyko, na które nie odważa się prywatna osoba. Mamy większe prawdopodobieństwo ,że pieniądze zostaną zaprzepaszczone. Jaka jest w tym konsekwencja dla przemysłu? Ludzie nie mają tych pieniędzy, które stracili w podatkach. Tym samym nie mogą wspierać przemysłu. Zamiast firmy, która miała zatrudniać rodaków, sami nie mamy pieniędzy, żeby wspierać istniejące już przedsiębiorstwa.

Ostrzejsze rozwiązanie- państwo nakłada wysokie cła na zagraniczne produkty. W zamyśle, nasze krajowe towary są tańsze. Tylko zobaczmy co się dzieje. Mamy do wydania 30 zł. Sweter takiej samej jakości, wyprodukowany w państwie X kosztuje 25 zł. Sweter wyprodukowany w naszym państwie kosztuje 30 zł. Jeżeli kupujemy sweter za 25 zł w naszej kieszeni zostaje ciągle 5 zł, które możemy wydać. Wspieramy tymi 5 zł najpewniej polskie produkty. A nawet jeżeli nie, to wydajemy je- powiększamy nasze bogactwo (należy pamiętać, że bogactwo nie zależą od pieniędzy, a od dóbr, które posiadamy- pieniądze to tylko miernik naszych dóbr). Wchodzą zmiany, nakładamy cła- sweter z kraju X kosztuje teraz 35zł. Naturalnie, kupujemy tańszy- ten z naszego kraju. Nie możemy już wydać tych 5 zł. Czy społeczeństwo na tym zyskało? Nie, jesteśmy biedniejsi, niż byliśmy. Co jeszcze stało się, czego nie widzimy? Otóż ktoś, kto kupił wcześniej sweter za 25 zł otworzył się tym samym na zagraniczne inwestycje. Firma z państwa X będzie musiała teraz wydać te 25 zł u nas, w naszym kraju. Wspierałoby to polski przemysł. Teraz natomiast nie mamy tej możliwości, przemysł zostaje wsparty nie przez 25, a przez 30 zł, natomiast ludzie są biedniejsi. Co więcej- wcześniejsza sytuacja narzucała większą konkurencyjność. Teraz została ona zmniejszona. Widzimy więc, że społeczeństwo całościowo na tym traci.

 

Można iść dalej, ale nie jest to potrzebne. Na tych dwóch przykładach widzimy, że ingerencja państwa tylko szkodzi. To w społeczeństwie jest siła. To ono powoduje rozwój. I moim zdaniem to dobry rozwój. Należy pamiętać, że inwestycja w polską gospodarkę to inwestycja w Polskę. A jeżeli komuś takie nazewnictwo nie odpowiada- inwestycja w polską gospodarkę to inwestycja w naszą rodzinę, nasz dom, nasze podwórko. To inwestycja w nas. Czy patriotyzm konsumencki ma sens? Jak najbardziej. Czasami trzeba trochę poczekać na profity. Ale to już nie nasza wina. To wina systemu, który zastaliśmy, systemu, który częściowo przeminą, ale trwa- zarówno w polityce, ekonomii jak i w sercach ludzi. Nasz rola w tym, żeby to zmienić. Zmieniajmy to, zmieniajmy ludzi. Chciałbym, żeby za 10 lat przed polskimi sklepami widniała tabliczka „Kupuj Polskie Produkty”. Tabliczka postawiona przez obywateli, nie przez państwo.

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>