Zobaczyć swoją sytuację w lustrze

Chociaż do matury zostały niecale 2 miesiące, staram się znaleźć około 30 minut dziennie, żeby poczytać jakąś książkę- takie umilenie dnia. Czytam książki raczej stare (wyrobiło mi się poczucie, że jest parę(dziesiąt) tytułow, które po prostu wypada znać). Jedną z nich jest „O Demokracji w Ameryce” Alexisa de Tocqueville»a. Książka jest o tyle ciekawa, że nie tylko opisuje amerykańską demokrację, ale pokazuje też przewidywania tego jak będzie wyglądało zagadnienie demokracji w przyszłości. Dziwiące jest to, że przewidywania te niemal zawsze sie sprawdzają.

W społeczeństwie można zauważyć jedną ciekawą rzecz. O ile ludzie w średnim wieku, oraz starsi są niemalże w stu procentach przekonani do demokracji, coraz częściej młodzi ludzie opowiadają się za jej negacją. Czemu tak jest? Pewnie większość się domyśla, nie będę wyjaśniał. Osobiście uważam, że obie oceny są nie do końca trafne. Równowagę tym dwóm opiniom nadaje właśnie Tocqueville. Tocqueville jest po prostu sceptyczny. Co więcej- nie patrzy na demokrację jak na cel sam w sobie, a raczej jak narzędzie. Książka w ciemno zakłada, że władza jednego człowieka oznacza zniewolenie. I trudno z tym się nie zgodzić- jeżeli do kogoś należy państwo, to należą także i ludzie, którzy znajdują sie na jego terenie. A nawet jeśli mają pełnie swobód to są w pełni zależni od tego człowieka. Ich wolność jest iluzoryczna. W demokracji każdy jest równy. Równy, nie wolny. Ideałem jest, kiedy oprócz równości mamy także wolność, ale to zależy od paru czynników.

 

Nie wgłębiając się w szczegóły, Tocqueville dochodzi do stwierdzenia, że woli żyć pod tyranią jednego człowieka, niż pod tyranią tłumu. Na pewno jest to ciekawe i warte rozważenia stwierdzenie. Książka skłania do refleksji- jakie mechanizmy muszą być wmontowane w system, żeby nie doszło do tej tyranii. Gdzie musi się zatrzymać władza demokracji, żeby ludzie byli naprawdę wolni. W jednym z rodziałów autor stwierdza, że woli żyć w świecie pełnym niebezpieczeństw, bez opieki państwa, ale za to z wolnośćią, niż w idealnym ogrodzie, z idealnie zaprojektowanymi drogami, roślinami, krajobrazem, ale za to na smyczy.

 

Chociaż Toquevilla na pewno nie można nazwać libertarianinem (człowiekiem o skrajnie wolnościowych poglądach), (często zresztą wymienia gdzie wolność może być naruszona) jest człowiekiem, dla którego wolność jest ważna i mocno to akcentuje. Jestem przekonany, że jeszcze półtora roku temu książkę wyrzuciłbym za okno. Dzisiaj jestem zachwycony. Książka pochodzi z roku 1835. To może odstraszać, bo pisanie starym językiem o politycznych sprawach może się zapowiadać naprawdę źle (wsystarczy poczytać kilka stron Machiavellego). Zdziwiłem się, bo okazuje się, że narracja jest naprawdę ciekawie zbudowana i po prostu czyta się bez większych oporów. No i przede wszystkim żadne zdanie nie jest naruzcone z góry- autor skłania przede wszystkim do przemyśleń. Jeżeli komuś się nudzi- polecam. Jeżeli ktoś lubi Amerykę- bardzo polecam. Jeżeli ktoś ślepo wierzy w demokrację, albo monarchię- naprawdę mocno polecam.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>